Nasze małe nadbużańskie miasteczko – Włodawę – zamieszkiwały kiedyś trzy nacje: żydowska, ukraińska i polska. Ich religie, języki i obyczaje tworzyły niepowtarzalny klimat. I dziś, podczas XIX Festiwalu Trzech Kultur, rozbrzmiewały dźwięki muzyki klezmerskiej, słychać było chóry gregoriańskie i katolickie rytmy. Festiwal to nie tylko muzyka, ale i projekcje filmowe, spektakle teatralne, wystawy, warsztaty językowe, tańca, nowatorskie wydarzenia, jak choćby teatr ognia czy Modulor – mapping na murach Nowej Synagogi. Najważniejsze były jednak spotkania i rozmowy z niezwykłymi ludźmi, artystami, filmowcami.

            W piątek, 28 września 2018 r, młodzież ZSCKR w Korolówce – Osadzie rozpoczęła wędrówkę szlakiem trzech kultur i historii Włodawy od spotkania z filmem „Triumf ducha” w reżyserii Roberta M. Yang według scenariusza Andrzeja Krakowskiego.

„Triumph of the Spirit” nakręcony w Oświęcimiu, to historia greckiego boksera, Żyda, który z Salonik został przetransportowany do obozu w Auschwitzu. „Ci bokserzy tam byli jak współcześni gladiatorzy: jak wygrałeś, to przeżyłeś, jak przegrałeś , to dostałeś kulkę w głowę. Salomo Arouch przeżył i był na planie tego filmu” – mówił p. Andrzej Krakowski na spotkaniu autorskim. Andrzej Krakowski, reżyser, wykładowca, autor m.in. książki „Pollywood. Jak stworzyliśmy Hollywood” wyjechał z Polski w 1968 do Hollywood jako stypendysta ministerialny studiować sztukę filmową. Niestety, ówczesne władze polskie cofnęły mu paszport. . Spotkał się z wielkimi nazwiskami: Picasso, Neruda, Polański, Wajda, Spielberg, Hitchocck, Forman. Dopiero po 50 latach przyjechał do Polski. We Włodawie opowiedział barwną historię swojego życia, zdradził wiele sekretów kina światowego. Stwierdził, że receptą na sukces filmu jest dobry scenariusz i pasja.

            Ideą tegorocznego festiwalu było przybliżenie tych języków, którymi niegdyś mówiła włodawska wieża Babel: hebrajskiego, chachłackiego, polskiego. Warsztaty języka hebrajskiego prowadzone przez p. Małgorzatę Lipską i Bogusława Smolika były dla naszych uczniów niecodzienną lekcją i przygodą. Poznawano alfabet hebrajski, wymowę, wyrazy obecne w polszczyźnie (belfer, bajgiel, cymes, maca, mieszkanie, amen, szatan itd.). Aby nauka sprawiała przyjemność, pilnych uczniów, czyli wszystkich, poczęstowano macą z miodem i syropem daktylowym. Tak samo podawano jabłka. Przypominało to, co się działo w chederze (szkole) u mamełeda (nauczyciela), który drewniane podkładki na kartki smarował miodem i posypywał orzechami, aby nauka małym chłopcom kojarzyła się ze słodyczą.

            Organizacja i opieka: Emilia Litaszewska i Ewa Krzywania

Ewa Krzywania

Galeria zdjęć