Nawet nie wypada przesiedzieć kilka godzin  pierwszego dnia wiosny w szkole.  Jak każe obyczaj 21 marca to  Dzień Wagarowicza i nikt z żaków honoru nie splami. Nie żeby od razu urządzać alkoholową bibę gdzieś w krzakach lub nad rzeką, ale można też kulturalnie (jak zaobserwował pewien belfer) kiełbaski ugrillować, czy piłkę pokopać. Jeszcze inni wybrali towarzyskie posiadówki w pizzeriach włodawskich. Bez urazy. Bardzo ważne, integrujące społeczność szkolną spotkania. Byli i tacy, którzy zwyczajnie poszli do kina. Na „Marię Skłodowską – Curie”. Czemu nie. W końcu dwukrotna noblistka, chociaż baba. To dzięki niej trochę mniej boimy się raka.

A  Marzanna? Zdeptana, zbita, podpalona i wrzucona do Włodawki poniosła wszystkie troski, cierpienia, złości pewnie do morza…

Wiosna, ach to ty…

Ewa Krzywania

marzanna